NEWS
W Polsce od lat ciągnie się obrzydliwa tradycja zdrady. Zawsze owinięta w wielkie słowa. Zawsze sprzedawana jako troska o naród. Jarosław Kaczyński kiedyś mówił o najgorszym sorcie Polaków. Trafił w punkt. Tylko że opisał własne środowisko.
W Polsce od lat ciągnie się obrzydliwa tradycja zdrady. Zawsze owinięta w wielkie słowa. Zawsze sprzedawana jako troska o naród. Jarosław Kaczyński kiedyś mówił o najgorszym sorcie Polaków. Trafił w punkt. Tylko że opisał własne środowisko.
Bo to nie jest diagnoza społeczeństwa. To autoportret jego partii. Środowiska, które od lat żyje w oderwaniu od normalności. Prezes nie zna zwykłych ludzi. Nie zna pracy. Nie zna odpowiedzialności. Nie zna życia bez parasola władzy. Całe dorosłe życie spędził w kręgu dworu. Wśród ludzi, dla których prawo to przeszkoda, a państwo to łup.
Dlatego gdy PiS krzyczy o zdradzie, to znaczy, że właśnie ją widzimy. Gdy mówią o obcych wpływach, to znaczy, że sami stoją na baczność przed obcymi. Od lat obowiązuje jedna zasada. Każde oskarżenie PiS to przyznanie się. Dziś doszli do poziomu, którego nie da się już usprawiedliwić. Otwarcie sugerują, że ambasador USA może decydować o tym, kto w Polsce jest marszałkiem Sejmu. To jest plucie w konstytucję. To jest deptanie suwerenności. To jest publiczne przyznanie, że nie uznają polskiego państwa, jeśli nie zgadza się z ich linią.
Ambasador nie jest władcą. Nie jest namiestnikiem. Nie jest zwierzchnikiem polskiego parlamentu. Ma jedno zadanie. Dyplomację. Kropka. A co robi PiS. Wyje jak zbity pies. Biega po mediach. Płacze. Donosi. Skarży się na własne państwo. Zamiast bronić godności urzędów, robi z nich wycieraczkę. Zamiast bronić suwerenności, oddaje ją w pyskach tweetów i konferencji. I jeszcze mają czelność mówić o wstawaniu z kolan. To nie jest wstawanie. To jest klęczenie. Głębokie. Uniżone. Z pochyloną głową i wyciągniętą ręką.
Dokładnie tak zachowywała się targowica. Wielkie słowa o ojczyźnie w kraju. Pokłony przed obcymi za granicą. Sprzedaż państwa w zamian za chwilę ochrony i własny interes.
Czarzasty zrobił to, co należało zrobić. Zachował się jak marszałek polskiego Sejmu. I właśnie dlatego PiS wpadł w furię. Bo dla nich godność państwa zawsze była problemem.
Im bardziej krzyczą, tym więcej ludzi rozumie, gdzie jest racja. I tym wyraźniej widać, kto tu naprawdę zdradza.
Piotrek K.