NEWS
To nie była wpadka. To był plan. Marny, tchórzliwy i szyty w pałacowych kuluarach przez ludzi, którzy mylą politykę z kręceniem lodów. Wymyślili sobie, że wrzucą posiedzenie RBN w dzień exposé Sikorskiego. Po co. Żeby zagłuszyć przekaz. Żeby rozmyć uwagę. Żeby Batyr nie musiał słuchać, jak Radek obnaża ich nieudolność punkt po punkcie.
To nie była wpadka. To był plan. Marny, tchórzliwy i szyty w pałacowych kuluarach przez ludzi, którzy mylą politykę z kręceniem lodów. Wymyślili sobie, że wrzucą posiedzenie RBN w dzień exposé Sikorskiego. Po co. Żeby zagłuszyć przekaz. Żeby rozmyć uwagę. Żeby Batyr nie musiał słuchać, jak Radek obnaża ich nieudolność punkt po punkcie.
To nie jest troska o bezpieczeństwo państwa. To jest strach. Czysty. Goły. Paniczy.
I wtedy wchodzi Czarzasty. Bez darcia mordy. Bez konferencji. Bez teatralnych gestów. Jedna decyzja i cała intryga leży na ziemi. Exposé przełożone. Przykrywanie spalone. Pałac zostaje z ręką w nocniku. Tak wygląda polityka, gdy ktoś myśli szybciej niż przeciwnik.
Oni boją się Sikorskiego jak ognia. Bo przy nim wychodzi, że król jest nagi. Że nie ma wizji. Nie ma powagi. Nie ma wiedzy. Jest tylko rechot i głupie miny. Duda wcześniej robił z siebie błazna w Sejmie, licząc że ośmieszy exposé. Teraz Batyr spróbował tego samego numeru. Ten sam repertuar. Ta sama żenada. I znowu klapa.
To już nie działa. Ludzie nie są ślepi. Widzą różnicę między politykiem a figurantem. Między kimś, kto zna świat, a kimś, kto zna tylko instrukcję z partyjnej centrali i kolegów z MAGA. Sikorski ich miażdży spokojem i treścią. Dlatego próbują go zagadać. Przykryć. Ośmieszyć. Bo na argumenty ich nie stać.
Czarzasty w tej historii nie gra bohatera z plakatu. On po prostu robi swoje. Gra zespołowo. Chroni przekaz. Wspiera tych, którzy naprawdę ciągną ten rząd do przodu. Tusk wyznacza kierunek. Sikorski robi robotę. Czarzasty pilnuje pola. A reszta koalicji często zachowuje się jakby bała się własnego cienia.
Gdyby wszyscy grali tak twardo i tak mądrze, dziś bylibyśmy kilka kroków dalej. Bez chaosu. Bez nerwowych ruchów. Bez ciągłego oglądania się na pałacowe sztuczki.
Pałac nie uprawia polityki. Pałac kombinuje jak drobny cwaniak przyłapany na gorącym uczynku. A cwaniactwo zawsze kończy się tak samo. Śmiesznie. Żałośnie. I na oczach wszystkich.
Warto zadać też pytanie wprost. Czy PiS to jeszcze polska partia, czy już tylko lokalny oddział MAGA? Czy chodzi im o państwo, czy o zdjęcie z Trumpem? O interes obywateli, czy o poklask w cudzym obozie?
Piotrek K.